Tym wpisem rozpoczynam cykl tekstów dotyczących sprzętu i softu przydatnego podczas prowadzenia biznesu internetowego. Sponsorem tego tekstu jest iSpot, w którym można kupić między innymi iPada. Swoją drogą uwielbiam ich salony za mega profesjonalną obsługę i wysoki poziom wiedzy.

Nie mam jeszcze iPada, ale korzystałam już z niego wiele razy i już jakiś czas temu przekonałam się do jakości produktów firmy Apple. Najpierw była krótka przygoda z Macbookiem, po której stwierdziłam, że to zdecydowanie będzie mój kolejny komputer, a potem z iPhone’em, którego jestem posiadaczką od grudnia 2014. I wiesz, jaka jest różnica między tymi produktami, a innymi? Po prostu działają.

Mam za to tablet z Androidem nie byle jakiej marki. I bardzo szybko się do niego zniechęcam. A bo to nie ma wystarczająco pamięci, a bo to się zawiesza i trzeba go uruchomić ponownie, czy też po prostu aplikacje na nim zamulają. Podczas zabawy z iPadem tego nie było.

Do czego przyda mi się iPad?

Obstawiam, że gdy kupię iPada, wiele czynności codziennej pracy przeniosę właśnie na niego – bo jednak z tabletem wygodniej w łóżku niż z laptopem (np. gdy kończę dzień podsumowaniem wiadomości), a w podróży poręczniej niż ze smartfonem (bardziej rozbudowane funkcje aplikacji, łatwiejsze pisanie, wideo wyższej jakości). Ostatnio uczę się grać na giełdzie, więc z iPadem będę mogła na bieżąco śledzić notowania na GPW.

To mega przewaga nad klasycznym laptopem, który jednak jest znacznie cięższy. A tak, tablet do torby i można działać. Pewnie nawet nie odczuję jego wagi. Zresztą, kobiety dobrze wiedzą, ile innych rzeczy nosi się jeszcze w damskiej torebce.

I jeszcze jedna ważna kwestia – wszelkiej maści konferencje, na które do dziś noszę lapka. Co prawda mam ultrabooka ważącego niecałe 2 kg, to jednak iPad ważący 700 gramów jest 3 razy lżejszy. Przy dwudniowych konferencjach, podczas których cały „bagaż” nosi się ze sobą, to znaczne ułatwienie.

A jeszcze wracając do samego iSpota (klik). Lubię odwiedzać te salony, bo tak, jak inne sklepy z produktami firmy Apple, reprezentują naprawdę wysoki poziom merytorycznej obsługi. Byłam tam nawet w niedzielę poszukując kabla do samochodu. Pan sprzedawca przedstawił mi różne opcje i szczerze zaproponował tańszy jako lepszy.

Więc dziś na pierwszy rzut iPad i aplikacje przydatne mi na co dzień. A właściwie takie, bez których nie wyobrażam sobie dnia.

Gmail – Poczta jest czymś, bez czego się nie rozstaje i sprawdzam ją zdecydowanie zbyt często. Szukałam więc idealnego rozwiązania do obsługi wielu kont e-mail. Gmail mi na to pozwala. I mocno usprawnia przeglądanie poprzez wygodne etykiety. Wiem, powiesz, że są tez inne aplikacje do tego – śmiało więc, podaj w komentarzu.

Kalendarz – Tutaj muszę mocno pochwalić systemową aplikację do zapisywania wydarzeń. Wbudowany kalendarz sprawdza się całkiem nieźle i nie miałam potrzeby szukać alternatyw. Aczkolwiek coraz bardziej odchodzę z takiej formy notowania wydarzeń.

Word i Excel – Na co dzień nie tworzę na tablecie, wolę pisać na klasycznej klawiaturze. Ale takie sytuacje się zdarzają – np. w pociągu. Wtedy wybieram jednak microsoftowe aplikacje. Dodatkowo, często korzystam po prostu z opcji otwarcia plików, np. zaglądam do budżetu domowego w Excelu. Moim zdaniem zdecydowanie najlepszy wybór wśród edytorów tekstu i arkuszy kalkulacyjnych.

Dropbox – Aplikacja zdecydowanie niezbędna dla mnie na każdym urządzeniu – na tablecie, komputerze prywatnym, służbowym i smartfonie. Gdyby ktoś mnie spytał o appkę najbardziej potrzebną, chyba byłby to właśnie dropbox. Chwała Ci dropboxie za genialną synchronizację danych. Pracując w różnych miejscach potrzebne mi było takie właśnie rozwiązanie. I niestety, dopóki nie będę miała Macbooka, nie będę jeszcze korzystać iClouda.

Evernote – Doskonałe miejsce do gromadzenia wszelkiego rodzaju danych. Świetnie sprawdza się w przechowywaniu dowolnych plików. Czasem służy mi do tworzenia notatek na blog.

Trello – Jedna z lepszych aplikacji „to do”. Próbowałam bardzo wielu, ale z żadną nie udało mi się tak dobrze współpracować, jak właśnie z Trello. Tworzę sobie boardy, a w nich zadania, a do tych zadań przypisuję działania itp. Świetnie też sprawdza się przy pracy zespołowej.

Feedly – Nie zawsze można zapanować nad wszystkim, co chce się przeczytać później. Feedly jest doskonałym czytnikiem kanałów RSS. Raz dziennie zaglądam i nadrabiam zaległości. Doskonale zastąpił mi już nieistniejący Google Reader.

Spotify – Może nie jest to typowa aplikacja przydatna podczas prowadzenia biznesu, ale nie oszukujmy się – muzyka otacza nas wszędzie i jest dla nas mega ważna. Nie wyobrażam sobie pracy bez niej. Stąd też i Spotify na liście. Za 20 zł miesięcznie mam nieograniczony dostęp do muzyki

Facebook Pages Manager – O tyle, o ile sam Facebook nie powinien był trafić na listę aplikacji biznesowych, tak ta appka musi. Manager stron na Facebooku to jedna z częściej używanych przeze mnie aplikacji. Przyda się każdemu, kto zarządza swoim fanpage’em na Facebooku lub każdemu, kto obsługuje fanpage’e swoich klientów. W moim przypadku – oba. To właśnie dzięki niemu jestem cały czas na bieżąco. Owszem, jest to czasem uciążliwe, ale coś za coś.

Infakt – Mój ulubiony program do faktur ma też aplikacje na urządzenia mobilne. I bardzo dobrze, bo nie raz i nie dwa zdarzało mi się wystawiać faktury w biegu. Polecam każdemu, kto korzysta z tej firmy.

Analytics – Ostatnia, ale nie mniej ważna. Aplikacja Google Analytics na iOS. Jest naprawdę fantastyczna i nawet bardziej intuicyjna niż jej desktopowa wersja. Jako osoba zajmująca się marketingiem internetowym chcę mieć ciągły dostęp do statystyk stron, którymi zarządzam. Analytics w wersji mobilnej mi świetnie w tym pomaga.

I to chyba tyle na pierwszy rzut. A z jakich aplikacji korzystasz Ty? Masz tablet? Jeśli tak, to iPad czy coś z Androidem?