Poprzedni tekst zainspirował mnie do stworzenia tego. Postanowiłam wydzielić dwa tematy – rozmowy o zarobkach i zarobki w ofertach pracy czy podczas rozmów kwalifikacyjnych. Zapewne większość z Was była na niejednej rozmowie kwalifikacyjnej. Ja też, chociaż aż tak dużo tego nie było (wykluczam rozmowy w pizzeriach podczas studiów, kiedy „aplikowałam” na stanowisko roznosiciela pizzy), za to miałam wielokrotnie możliwość być po tej drugiej, rekrutującej stronie. I pewnie większość z Was ma podobne doświadczenia – przeglądając ogłoszenia, bardzo trudno znaleźć w nim te kilka  cyferek z kwotą wynagrodzenia.

Ale czy naprawdę nas to dziwi?

Odpowiedź na pytanie dlaczego tak jest, jest naprawdę oczywista! Nikt nie zapłaci nam więcej niż sami zaproponujemy. I właśnie takich sytuacji firmy chcą uniknąć nie podając kwot. Jeśli w ogłoszeniu napiszą, że zarobki wynoszą 4000 zł netto, a my tak naprawdę skłonilibyśmy się do pracy za 3500 zł, to czemu by nie? Podając tę kwotę w ogłoszeniu już na start będą stratni o 5 stówek miesięcznie. Tylko na jednym pracowniku.

Jak już spotkamy się z kwotami w ogłoszeniach o pracę, są to widełki. I tutaj nie ma się co dziwić, że te widełki mogą wynosić 3000-6000 tysięcy. Przecież dwie osoby na tym samym stanowisku wcale nie muszą zarabiać tej samej kwoty! Wiele zależy od stażu pracy, doświadczenia, umiejętności, a przede wszystkim od tego, jak bardzo dany człowiek na siebie zarabia.  Szkoda, że nie każdy to rozumie.

Pan Krzysiek, handlowiec sprawia, że firma w której pracuje, zarabia co miesiąc 30 tysięcy złotych. Pani Bogusia, to samo stanowisko, „przynosi” firmie 10 tysięcy. Czy naprawdę oboje powinni zarabiać tyle samo? 🙂

A tymczasem utarł się u nas stereotyp, że mamy prawo zarabiać tyle samo, co kolega przy biurku obok.

Ale wróćmy do tych ogłoszeń – czytasz je, widzisz, że nie ma podanych zarobków, ale przecież i tak wyślesz CV i list motywacyjny, bo chcesz, żeby zaprosili Cię na rozmowę kwalifikacyjną, a finalnie chcesz dostać tę pracę. Ooo, dzwonią, zapraszają, idziesz. Rozmawiasz. I pada pytanie – ile by Pani chciała zarabiać? I tu się gubisz. Eeee, nie wiem, a ile Państwo płacą? Eeee, a od 2000 do 4000 tysięcy, eeee… dla mnie liczy się rozwój, a nie zarobki. Ciach. Złe odpowiedzi. Zwłaszcza ostatnia. Co? Za mało było czasu, żeby się przygotować? Poznać firmę, zrobić rozeznanie?

Wiadomo, że rozmowa nie będzie wyglądała tak: Rozumiemy, odpowiada nam Pani, proponujemy Pani milion pięćset sto dziewięćset złotych wypłaty, oczywiście na umowę o pracę, do tego dorzucamy socjal, opiekę zdrowotną i przepyszną kawę w kuchni.

Oczywiście, że rekruter wie, ile najwięcej może Ci zaproponować. Ale on czeka na ruch z Twojej strony. Może mieć zaplanowane 4000 zł na Twoją wypłatę, ale jeśli Ty powiesz 3000, to tak się też stanie. Jeszcze pewnie dostanie premię, że zaoszczędził firmie kupę kasy.

Jak więc ogarnąć temat zarobków podczas rozmowy kwalifikacyjnej?

  • Zrób research na temat firmy (to właściwie obowiązkowe pole przed rozmową kwalifikacyjną w ogóle)
  • Sprawdź w jakiej kondycji finansowej jest firma, do której aplikujesz
  • Jeśli to Twoja kolejna praca na tym samym stanowisku, to mniej więcej wiesz, jakie są zarobki. Dorzuć ze 30% do Twojej poprzedniej pensji. Najwyżej będziesz negocjować.
  • Jeśli to Twoja pierwsza praca na takim stanowisku, to sprawdź w sieci, jakie są średnie zarobki. Tyle, że skoro to jest Twoja pierwsza taka praca, to nie rzucaj się od razu na górną granicę, bo pewnie dobrze wiesz, że musisz się jeszcze wiele nauczyć.
  • Postaraj się wypaść na rozmowie jak najlepiej. Jak zobaczą, że jesteś idealną osobą na to stanowisko, nie będą tak mocno schodzić z kwoty, którą zaproponujesz.
  • Gdy spytają Cię o to, ile chcesz zarabiać, zaproponuj widełki, ale niech będą do siebie zbliżone. Bo jak powiesz od 3 do 5 tysięcy, to jasne, ze dadzą Ci 3. Czasu było dużo na przygotowanie, więc dobrze wiesz, jakie zarobki by Cię satysfakcjonowały. Nie proponuj nic poniżej swoich oczekiwań, ale zrób to sensownie.
  • Patrz uważnie na rekrutera, z jego oczu można dużo wyczytać.

A jakie Wy macie propozycje?