Każda wymówka jest dobra – „nie będę oszczędzać, bo coś mi się od życia należy”, „nie będę oszczędzać, bo mam dopiero 27 lat”, „nie będę oszczędzać, bo w przyszłości będę więcej zarabiać i wtedy będzie mi łatwiej odkładać” itp. Można by tak wymieniać. A to wszystko brednie – im wcześniej zaczniesz oszczędzać, tym lepiej!

Warto pamiętać o tym, że oszczędzanie wcale nie musi być dołujące i pełne wyrzeczeń. Można z niego zrobić tzw. „challenge accepted!” i rywalizować ze sobą co miesiąc ciesząc się z każdej odłożonej złotówki i każdego zrealizowanego planu oszczędzania. Nigdy nie będzie lepszego momentu niż teraz.

Od czego zacząć oszczędzanie?

  1. Przede wszystkim oszczędzanie powinno mieć cel. Wyznacz go. Inaczej trudno będzie Ci się zmobilizować. Zbieraj na fundusz awaryjny, na wakacje, na wcześniejszą spłatę kredytu, na emeryturę. Jak już na dany cel uzbierasz, wyznaczaj sobie następny. Nie widzę większego sensu z jarania się z kolejnych tysięcy na koncie „bo tak” (A Wy?).
  2. Zaplanuj oszczędzanie w budżecie domowym. Jeśli je uwzględnisz, będzie Ci łatwiej dysponować pieniędzmi.
  3. Załóż oddzielne konta oszczędnościowe dla każdego z celów (jeśli realizujesz więcej niż jeden jednocześnie). Obecnie powinno to być darmowe w większości banków i najczęściej wystarczy tylko jeden klik (jeśli, rzecz jasna, masz konto internetowe). Właśnie spojrzałam do paneli dwóch banków, w których mam konta – BZWBK i ING – oba konta mają opcję założenia konta oszczędnościowego (niejednego) jednym klikiem. Mam info, że mBank też to ma.
  4. Ustal, ile pieniędzy jesteś w stanie odkładać co miesiąc i od razu, gdy spłyną wszystkie Twoje przychody, odłóż je. Dzięki temu, będziesz żył z tego, co Ci zostanie i nie będzie tak, że odłożysz to, co Ci zostanie. Wtedy może być tego znacznie mniej, niż na początku sobie założyłeś.
  5. Jeśli co miesiąc będziesz odkładać nieregularne kwoty, koniecznie rób sobie zestawienia. A może warto wpisać w Excelowski arkusz, dlaczego w danym miesiącu na konto oszczędnościowe wpłynęło więcej niż zwykle? I starać się ten krok powtórzyć? Albo dodać informację, dlaczego tak mało… i więcej tego nie robić.
  6. Przewartościuj swoje dochody co jakiś czas. A może czas na lekkie podwyższenie kwoty, którą co miesiąc oddajesz, bo zarabiasz już znacznie więcej?

Na co oszczędzać?

To pytanie chyba nie powinno być dla nikogo problemem. Przecież każdy ma marzenia i chce do czegoś dążyć. Można mieć małe plany oszczędnościowe, na drobne sprawy, można mieć też te wielkie. Ja oszczędzam na wcześniejszą spłatę kredytu hipotecznego oraz na wyjazdy. Kręcą mnie szalenie i naprawdę mogłabym na nie wydawać każdą złotówkę. Obecnie moim celem jest rejs po Karaibach. Więc jest na co zbierać. Mam też mniejsze marzenia – na sprzęty, które nie są mi niezbędne, ale chciałabym mieć (no ale dlatego szkoda na nie kasy z codziennego budżetu), np. jakiś świetny tablet czy nowy smartfon. Myślę, że i Ty nie musisz się długo zastanawiać nad tym, na co oszczędzać.

Ile powinno się odkładać?

Jest wiele szkół na temat tego, ile powinno się co miesiąc odkładać. A ja nie jestem żadnym ekspertem, żeby Wam tu coś radzić. Mogę tylko powiedzieć, że moja ulubiona szkoła to ta, która mówi, że tak standardowo, można by odłożyć 10% dochodu. Jak ktoś może odłożyć 20%, to już jest świetnie. Zatem nie ma magicznych kwot – są procenty, ale to jasne. Dla kogoś, kto zarabia 3000 zł miesięcznie, sukcesem będzie odłożyć 600 zł. Pamiętajmy jednak o tym, że najczęściej – wyższe zarobki to wyższe koszty, więc nie zakładajmy, że wydajemy np. tylko 2000 zł i każdą nadwyżkę, czy to będzie 1000 zł czy 2000 zł odkładamy jako oszczędności. Bo żeby zarobić ten tysiąc więcej, najczęściej musimy więcej wydać.

No to do dzieła! 🙂 A jak Wy oszczędzacie?