Zakupy, czy to dla przyjemności (odzież, gadżety, gry), czy z konieczności (również odzież, artykuły spożywcze, chemia), to stały element naszych wydatków. Najczęściej nie da się ich wyeliminować z comiesięcznych kosztów, ale można je ograniczyć, nie tracąc przy tym na jakości kupowanych produktów.

Z tego poradnika dowiesz się, w jaki sposób wydawać na nie mniej, bez kompromisów jakościowych.

Zakupy spożywcze

Zakupy spożywcze pochłaniają dużą część naszego domowego budżetu i najczęściej w ich przypadku nie zastanawiamy się nad tym, w jaki sposób je zoptymalizować. Zakładamy, że przecież nie będziemy kupować produktów z niższej półki, bo chcemy dla naszej rodziny jak najlepiej. Stereotyp goni stereotyp. Wydaje się nam, że coś, co jest tańsze, będzie z założenia gorsze. Pamiętaj, że nie zawsze tak jest. I uświadom sobie, że nie musisz zmieniać nawyków żywieniowych, żeby zacząć oszczędzać na jedzeniu. Wystarczy, że będziesz się stosować do rad zamieszczonych poniżej.

  • Ustal limit na dany miesiąc i trzymaj się go. Gdy zobaczysz, że zbliżasz się do granicy i limit jest na wyczerpaniu, będziesz uważniej wrzucać produkty do wózka. Nie oznacza to, że nie kupisz towarów pierwszej potrzeby. Najprawdopodobniej zrezygnujesz wtedy z przyjemności.
  • Stwórz listę zakupów i jej również się trzymaj. To właśnie nieplanowanie zakupów sprawia, że wydajesz za dużo. Idąc do sklepu z jasno ustalonymi celami, kupisz to, co najważniejsze. Możesz korzystać z tradycyjnej listy w formie papierowej i wykreślać produkty dodane do koszyka albo skorzystać ze specjalnej aplikacji Listonic, która pozwala np. na współdzielenie list zakupowych. W ten sposób, gdy ty i twój partner będziecie dokonywać zakupów, możecie to robić niezależnie i jedynie oznaczać produkty jako dodane.
  • Korzystaj z gazetek promocyjnych. Najprawdopodobniej takie i tak trafiają regularnie do twojej skrzynki. Przejrzyj i je wybierz na większe zakupy sklep, który będzie miał w promocji akurat te produkty, których potrzebujesz. Bynajmniej nie radzę, byś po każde kilka produktów udawała się do innych sklepów, stracisz na to za dużo czasu, a czas to pieniądz.
  • Kupuj przecenione produkty. Ale koniecznie zwróć uwagę na datę ważności. Możesz tak zaplanować tydzień, że zużyjesz je w pierwszej kolejności. Dzięki temu nadal zjesz to, na co masz ochotę, ale zaoszczędzisz nawet 30%.
  • Wybieraj produkty w promocjach typu „kup jeden, weź drugi gratis”, lub „trzy w cenie dwóch”, ale tylko wtedy, jeśli są to produkty, które znasz i które są ci potrzebne. Skoro je znasz, będziesz doskonale wiedziała, czy to rzeczywiście atrakcyjna promocja, a nie podwyższona cena pojedynczego produktu dla chwytu marketingowego. Jeśli np. kupujesz regularnie dżem truskawkowy, to najprawdopodobniej będzie ci się opłacało kupić trzy, zamiast dwóch. Ale pamiętaj, zachowaj umiar i patrz na takie promocje z dystansem.
  • Nie kupuj produktów z krótkim terminem przydatności do spożycia na zapas. W przeciwieństwie do produktów z długą datą ważności, tych najprawdopodobniej nie zdążysz zużyć. Zwłaszcza, jeśli nie są w promocji i możesz je kupić w cenie regularnej w każdej chwili.
  • Nie marnuj jedzenia. Wiąże się to ściśle z punktem wyżej. Kup tyle mięsa, wędlin czy nabiału, ile potrzebujesz. Najlepiej już na początku tygodnia ustal jadłospis na nadchodzące dni. Wtedy będziesz mogła zoptymalizować zakupy i kupić to, co rzeczywiście zużyjesz, a nie „w ciemno” z myślą „coś z tego przygotuję”, bo nie przygotujesz i to się zmarnuje.
  • Zaprzyjaźnij się z dyskontowymi zamiennikami. Wiesz o tym, że większość produktów z danego dyskontu jest produkowana przez czołowe firmy? Np. sok pomarańczowy z Biedronki produkuje Hortex (taki sok jest ponad 1 zł tańszy), a śledzie przez firmę Lisner? W zdecydowanej większości przypadków te produkty niczym się nie różnią od ich markowych odpowiedników. Zatem skoro nie musisz przepłacać, dlaczego by ich nie kupować?
  • Kupuj przez internet. Zakupy spożywcze przez internet sprawiają, że kupisz tylko to, czego potrzebujesz oraz nie zapomnisz tego, co musisz kupić. W przeciwieństwie do tradycyjnych sklepów nie będziesz musiała przechadzać się po wszystkich alejkach, by znaleźć 50 produktów. O zaletach kupowania żywności przez internet przeczytasz w późniejszej części tej książki.

Chemia i kosmetyki

Zakup chemii i kosmetyków jest często połączony z zakupami spożywczymi. Po prostu wybieramy się do hipermarketu i przechodzimy pomiędzy regałami (alejkami), wrzucając do wózka, prócz żywności, również środki do higieny, kąpieli, dezynfekcji, prania czy zmywania. A warto się nad tym zastanowić, ponieważ nie od dziś wiadomo, że polskie specyfiki są niższej jakości (nieoficjalnie) niż te zza zachodniej granicy (nierzadko są też droższe). Poniżej przedstawiam listę porad, w jaki sposób i gdzie kupować chemię i kosmetyki taniej.

  • Kupuj chemię z Niemiec przez internet. W najpopularniejszym serwisie aukcyjnym w Polsce – allegro.pl – można znaleźć wiele ofert firm, które sprzedają chemię z Niemiec. I to właśnie tam można kupić dużo tańsze tabletki do zmywarek czy detergenty oraz wyższej jakości proszki czy płyny do płukania tkanin. Warto takie zakupy zrobić raz na jakiś czas, może być nawet zapas. Mimo kosztów przesyłki, wychodzi znacznie taniej niż podczas kupowania tych samych produktów w polskich sklepach.
  • Kupuj chemię z Niemiec przez znajomych w Niemczech. Ten punkt jest bardzo podobny do powyższego, ale oszczędzamy w nim na dostawie. Jeśli masz znajomych lub rodzinę w Niemczech, poproś ich, żeby przy okazji przyjazdu do Polski, zrobili ci zakupy chemiczne.
  • Kupuj w promocjach typu 2 w cenie 1 lub kup jeden, a drugi za 50% ceny. Często taką promocję ma np. Tesco. Wtedy będziesz miała zapas, ale zaoszczędzisz duże kwoty. Problemem może być jednak przechowywanie, bo nie każda z nas ma tyle miejsca, by trzymać zapasy chemii, która i tak na długo wystarcza.
  • Kupuj ze znajomymi grupowo przez internet w sklepach z tanią chemią (tym razem z Polski). Często powyżej 200-300 zł dostawa jest gratis. A może twojej mamie też właśnie skończyły się zapasy? Dzięki temu będzie znacznie taniej.
  • Nie kupuj wielu kosmetyków do tego samego zastosowania. Jeśli masz już krem pod oczy na noc, nie kupuj drugiego, tylko dlatego, że podoba ci się opakowanie. Poczekaj, aż skończysz jedno. Kosmetyków nie ma sensu kupować na zapas, bo zanim zdążysz je zużyć, mogą się przeterminować lub po prostu wyschnąć. Pamiętaj, że po otwarciu, kremy utrzymują swoje właściwości najczęściej od 3 do maksymalnie 6 miesięcy. Po co ci kolejny czarny tusz do rzęs? Albo kolejna odżywka do włosów? Uświadom to sobie na początku, w ten sposób wcale nie zaoszczędzisz, tylko poniesiesz niepotrzebne wydatki.

Leki i suplementy diety

Temat oszczędzania na lekach jest dość kontrowersyjny, w końcu na zdrowiu nie powinno się oszczędzać. Zgadzam się, ale tylko wtedy, jeśli oszczędzanie oznacza pójście na kompromis jakościowy. Jeśli kupimy lek o tych samych właściwościach, ale uda się nam go dostać taniej, nasze zdrowie na tym nie ucierpi. Poniżej przeczytasz, w jaki sposób możesz zaoszczędzić, kupując pełnojakościowe leki.

  • Wydaje ci się, że leki kosztują wszędzie tyle samo? Wcale nie. We Wrocławiu, w okolicach dworca autobusowego, jest apteka, do której zawsze jest ogromna kolejka. Wiesz dlaczego? Bo przyjeżdżają do niej mieszkańcy całego miasta z powodu naprawdę konkurencyjnych cen. Pomyśl, jak bardzo konkurencyjnych, skoro opłaca się tym ludziom pokonywać np. 15 km po leki. Dlatego porównaj ceny różnych aptek w swoim mieście i wybierz tę, która jest najtańsza.
  • Kupuj w aptekach internetowych te same leki. Są one nierzadko tańsze i o 30% od ceny w tradycyjnej aptece. Pomyślisz – a co jeśli mam receptę? – nie ma problemu, niektóre apteki internetowe mają swoje stacjonarne oddziały (np. doz.pl) i receptę można okazać podczas odbioru osobistego. Pomyślisz – mam zamawiać przez internet plastry i bandaże? To się nie opłaca! – jeśli rzeczywiście kupisz tylko to, to rzeczywiście. Ale pomyśl, że np. zbliża się sezon przeziębienia i twoje dziecko zawsze coś złapie w przedszkolu. I tak będziesz mu musiała kupić różne specyfiki, tabletki, syropy itp. To może warto przemyśleć cały koszyk zakupowy i zrobić zapas na zimę? Bandaże, plastry, syropy, tabletki, witaminy itp. Wiele aptek internetowych oferuje darmową dostawę już np. o 100 zł. Pamiętaj jednak, żeby nie przesadzić, bo leki nie mają zbyt długiego terminu ważności.
  • Kupuj leki z wyprzedaży. Brzmi dziwnie? Tylko z pozoru. Jeśli wiesz, że potrzebujesz danego leku na teraz i na pewno go w krótkim czasie zużyjesz, nie czuj się źle, kupując leki, którym zbliża się koniec terminu ważności. Farmaceuci nie mogą pod żadnym pozorem sprzedawać leków po terminie, dlatego zależy im na tym, by sprzedać je wcześniej. Możesz więc czuć się bezpieczna i kupić witaminy, którym za miesiąc skończy się ważność, skoro zużyjesz je w ciągu dwóch tygodni. Tym sposobem możesz zaoszczędzić nawet 50% ceny leku.

Odzież i obuwie

buty

Kupowanie odzieży i obuwia może być poważnym utrapieniem pań, ponieważ po prostu czasem nie możemy się powstrzymać. Widzimy świetną kurtkę na wystawie sklepowej i czujemy, że musimy ją mieć. Nad tym trzeba popracować i wypracować u siebie mechanizm zdroworozsądkowy, uświadomić sobie, czy rzeczywiście jest nam potrzebna, a jeśli tak, to czy na pewno musimy ją mieć już teraz. Przecież za dwa-trzy miesiące będą wyprzedaże i będziemy mogły ją nabyć nawet 30-50% taniej. Przejrzyj poniższe wskazówki i sprawdź, które z nich możesz wdrożyć w życie.

  • Wcześniej wspomniane wyprzedaże. Najczęściej organizowane są dwa razy do roku – letnia – w czerwcu i lipcu oraz zimowa – w grudniu i w styczniu. Jeśli dobrze to rozplanujesz, to będziesz mogła kupić np. zapas ubrań dla swojego dziecka lub dla siebie. Np. podczas zimowej wyprzedaży kupisz dwie pary spodni – na teraz i na za 2 miesiące, bo wiesz, że malec albo wyrośnie albo i tak te spodnie zniszczy (sama dobrze wiesz, jak to jest z dziećmi, to wszystko może być przewidywalne). Podczas letniej wyprzedaży możesz kupić np. zapas koszulek, które codziennie się brudzą. Jeśli masz taką możliwość, buty zimowe i kurtkę, kup dopiero w styczniu (chyba że będziesz potrzebowała jej na już). To stosunkowo drogie wydatki, dlatego warto poczekać, aby zaoszczędzić nawet 100 zł na produkcie.
  • Kupuj przez internet. Ubrania i obuwie to kolejne przedmioty, które warto kupować przez internet. Bywa i tak, że tradycyjne sklepy stacjonarne (sieciowe) mają swoje sklepy online i mimo tego samego asortymentu, ceny są niższe. Martwisz się, że rozmiar nie będzie pasował? Jeśli jest to marka, którą znasz i którą często kupujesz, nie powinnaś mieć problemu, po prostu kup ten sam rozmiar, co zwykle. Jeśli jednak masz dylemat i martwisz się, że ciuch nie będzie pasował, przy okazji, podczas zakupów, wejdź do sklepu i przymierz – czy to ubranie czy to buty. Następnym razem już będziesz wiedziała, jaki rozmiar powinnaś kupić. Duże różnice cen widać np. na markowym obuwiu sportowym, gdzie w sklepach sportowych w centrach handlowych nierzadko trzeba na nie wydać 250-300 zł, podczas gdy dokładnie ten sam model można kupić w internecie (czy to w serwisach typu allegro.pl, czy w sklepach internetowych) za 150-200 zł. Największe sklepy odzieżowe oferują również kupon zniżkowy na następne zakupy, nierzadko jest to nawet 40-50 zł. Zatem przykładowo – buty w sklepie stacjonarnym kosztują 200 zł. Ty kupujesz je w sklepie internetowym za 160 zł. Przesyłkę masz gratis, bo jest darmowa powyżej zakupów za 150 zł. Dostajesz dodatkowo kupon zniżkowy na kolejne zakupy na 40 zł. Buty kosztują120 zł. Opłaca się, prawda?
  • Sklepy z odzieżą używaną? Jasne, dlaczego nie. Pamiętaj jednak, że ten rozdział dotyczy kupowania tych samych produktów, ale taniej. Trudno będzie w second handzie kupić bluzkę czy sweterek danej firmy, której szukasz. Jeśli jednak jesteś skłonna do kompromisów, koniecznie się tam wybierz. To zupełnie inna era robienia zakupów – trudno będzie ci tam wydać więcej niż 100 zł.

Sprzęt RTV i AGD

Nie jest tajemnicą, że stacjonarne sklepy ze sprzętem RTV i AGD mają bardzo wysokie marże i uchodzą za drogie. Nie można się temu dziwić, znajdują się one często w wielkich centrach handlowych i ich powierzchnia jest ogromna, a co za tym idzie, czynsz bardzo wysoki. Są najczęściej też podłączone do prądu, przez co generują ogromne zużycie energii. Do takich wielkich sklepów trzeba też zatrudnić odpowiednią liczbę osób. To wszystko zrozumiałe, ale to nie znaczy, że jesteśmy zmuszone do zakupów w takich miejscach. Decydując się na wybór innego miejsca zakupów, na produkcie kosztującym 1000 zł, możemy zaoszczędzić nawet 200 zł. Przyjrzyj się poniższym wskazówkom i wyciągnij wnioski.

  • Sprawdź internetowe odpowiedniki sklepów stacjonarnych. Najczęściej ceny wcale nie są takie same. Rzecz jasna, na korzyść internetu. A do tego jeszcze dostawa lub przesyłka od pewnej kwoty jest darmowa, podczas gdy w przypadku zamawiania w sklepie stacjonarnym trzeba by ponieść koszty dostawy. Przy kupnie drogiego i dużego sprzętu, np. lodówki, jest to nierzadko różnica nawet 300-400 zł.
  • Kupuj przez internet w sklepach wyłącznie internetowych. Internetowe odpowiedniki najpopularniejszych sklepów z elektroniką i AGD są tańsze, ale jeszcze tańsze są mniej znane sklepy. Nie płacimy w nich za markę sklepu. Sprawdź ceny za pomocą porównywarek cenowych typu ceneo.pl. Zobacz, gdzie model, którego szukasz, będzie najtańszy i kup właśnie tam. Pamiętaj – to dokładnie ten sam produkt!
  • Rozejrzyj się za outletem AGD i RTV. Nie tylko ubrania mają swoje outlety. Jeśli nie zależy ci na najnowszym modelu lodówki lub nie przeszkadza ci rysa z boku, weź tego typu sklepy pod uwagę. Sama taka rysa potrafi obniżyć cenę produktu o 20-30%. Przy zakupie lodówki jest to znaczna kwota.
  • Jeśli upierasz się przy zakupach stacjonarnych, kupuj w jak największych sklepach. Dlaczego? To jasne – większe sklepy kupują od hurtowni więcej towaru, dzięki czemu mogą wynegocjować niższą cenę detaliczną. Nie mogą sobie na to pozwolić małe sklepy osiedlowe, np. z pralkami. Niestety, ale mimo chęci wspierania tego, co polskie (w tym przypadku sklep), odradzam kupowanie w takich miejscach, bo będzie nam trzeba za to więcej zapłacić.

A jakimi radami Ty możesz się podzielić? 🙂