Ostatnio otrzymałam komentarz, w którym autor napisał, że szkoda, że tak mało piszemy o własnych stronach i o sposobach na zarabianie. Postanowiłam to więc jak najszybciej naprawić i dlatego piszę artykuł o tym, jak stworzyć ministronę. Nie jest to główny sposób naszego zarobku, ale przyznam, że ostatnio jedna strona bardzo mile mnie zaskoczyła pod kątem Google AdSense.

Na początku należy zauważyć, że ministrony, które warto tworzyć, to strony wartościowe, a nie typowe MFA (Made For Adsense). MFA nie ma sensu robić, gdyż prędzej (najprawdopodobniej) czy później (rzadko) otrzymamy banana od wujka Gugla. Dlatego, w mojej opinii, ministrona to typowa strona internetowa dotycząca jednej, dość wąskiej tematyki, oparta na wiarygodnych tekstach wysokiej jakości, z której użytkownik może coś wynieść. I takie też tworzę.

1. Wybór tematyki

Wybór tematyki na stronę nie jest prosty. Przede wszystkim należy wybrać taką, która nie ma zbyt dużej konkurencji, gdyż inwestowanie w pozycjonowanie byłoby nieproporcjonalnie duże, aby udało się prześcignąć strony w TOPach. Dodatkowo, jeśli sami mamy zamiar pisać teksty na taką stronę, dobrze by było mieć o danej tematyce pojęcie. Nie oszukujmy się. Nie wszyscy jesteśmy omnibusami w każdej dziedzinie. Czasem trudno określić konkurencję, ale w tym może nam pomóc Google Keyword Tools, który pokazuje miesięczną liczbę wyszukiwań oraz potencjał i konkurencję. Rzecz jasne, narzędzie to nie jest nieomylne, ale pozwala dość dokładnie sprawdzić, czy warto pchać się w daną niszę. Wybierzmy tematykę wraz z kilkoma najważniejszymi słowami kluczowymi i sprawdźmy czy warto stawiać o niej stronę.

Dla przykładu. Mam stronę: www.słowo-kluczowe.pl

Pozycjonuję ją na 3 główne słowa kluczowe (i trzy poboczne). Jedno to adres, a dwa pozostałe to dwie podstrony. Oto ich miesięczna liczba wyszukiwań (wyszukiwanie ścisłe):

  • Słowo kluczowe #1 – 2400
  • Słowo kluczowe #2 -22200
  • Słowo kluczowe #3 – 14800

Obecnie pierwsze i drugie słowo kluczowe znajduje się na pierwszej pozycji, a trzecie na drugiej. Mimo że wyszukiwań jest dużo, to konkurencja jest niska (tematyka: zdrowie). Przy takiej liczbie wyszukiwań, moja strona odnotowuje dziennie średnio 500 wejść, co przekłada się na 15 klików w reklamy, za około 1,5 e. Dziennie. Szacując, że taki trend się utrzyma, moja strona da mi miesięcznie około 45 e czyli około 160 zł.

2. Wybór silnika strony

Jako że jestem wielką fanką WordPressa, to i do tworzenia ministron polecam ten skrypt. Część Was może stwierdzić, że WordPress to za duży kombajn jak na stronę statyczną. Nic bardziej mylnego. Wystarczy tylko zainstalować wtyczkę cache’ującą, aby WP nie był zasobożerny. A w każdej chwili, ktoś kompletnie nieobyty ze stronami internetowymi, będzie mógł bez problemu wprowadzać zmiany.

Za WordPressem przemawia również jego funkcjonalność. Można go dowolnie dostosować do swoich potrzeb. Wystarczy znaleźć szablon (np. darmowy), dodać odpowiednie Menu (Wygląd –> Menu –> dodajemy co tylko chcemy, aby się wyświetlało), dodać treść et voila! Strona jest gotowa.

WordPress umożliwia ustawienie strony statycznej jako strony głównej, taka ministrona nie wygląda więc jak blog, tylko jak typowa strona internetowa.

3. Treści

Tak, jak wcześniej wspomniałam, nie ma sensu robić marnej jakości ministron, jeśli nastawiamy się na zarobek na reklamach. Dlatego właśnie, dobrze jest zadbać o teksty eksperckie wysokiej jakości. W końcu wstawimy je tam raz i zostaną na stałe, więc inwestycja również jest jednorazowa. Jeśli sami nie czujemy się na siłach, możemy albo oddać nasze “wypociny” do korekty albo całkowicie je zlecić (dobre teksty można zamówić już za 10 zł/tysiąc znaków), dość szybko się zwrócą.

Tworząc ministronę należy logicznie rozplanować podstrony i wpisy tak, aby czytelnik mógł się w niej połapać (wysoki współczynnik odrzuceń nie jest naszym przyjacielem). Postaw się więc na jego miejscu i spójrz jego oczyma. Możesz też poprosić kogoś ze znajomych.

Pamiętaj też, że przyjacielem dobrej treści jest grafika. Poza tym, że może pełnić funkcję informacyjną, jest też przyjazna dla oka. Zadbaj więc o odpowiednie zdjęcia powiązane, rzecz jasna, z danym tematem.

Nie zapomnij o stronie kontaktowej. Być może ktoś będzie chciał się z Tobą skontaktować (w sprawie pomocy bądź propozycji reklamy itp.)

4. Pozycjonowanie

Oczywistym jest, że nie ma sensu tworzyć strony, jeśli nie ma się jej później zamiaru “wrzucić” na szczyty wyszukiwarek. Dla nas najważniejsze jest to, by strona miała jak najwięcej odwiedzin, więc musimy zadbać o odpowiednią optymalizację, a następnie pozycjonowanie.

W przypadku WordPressa, polecam wtyczkę All In One SEO Pack. Jest darmowa i umożliwia nadanie przyjaznych meta tagów dla każdej strony i każdego wpisu. Pamiętaj o ustawieniu odpowiedniego tagu title, description i ewentualnie keywords. Title jest istotny w pozycjonowaniu, a dobre description “namawia” czytelnika do wejścia na Twoją stronę z wyszukiwarek. Warto też pamiętać o odpowiednim nasyceniu tekstów słowami kluczowymi (ale bez przesady. Dwa, trzy razy wystarczy).

[hr]
Poniższa część wpisu, bo dynamicznych zmianach algorytmu Google, mocno się już zdezaktualizowała

Trzymając się mojej strony www.słowo-kluczowe.pl, mogę w prosty sposób przedstawić ile działań i pieniędzy poświęciłam, by uzyskać taki efekt, jak teraz.

  • dodawanie stron do katalogów (może tylko do kilku ręcznie, reszta poleciała automatem) – ważne, by teksty opisów były sensownej jakości – poszło może 500.
  • artykuły w serwisach dziennikarstwa obywatelskiego (i w dobrej jakości precelkach) – średnio po 5 miesięcznie na każde słowo kluczowe (przez 3 miesiące).
  • dobrze synonimizowane teksty, które trafiły automatem na dobrej jakości precelki – ok. 10 tekstów w ciągu trzech miesięcy.
  • kilka linków wykupionych w Prolinku.

Jak widać, koszt nie był wysoki.
[hr]

5. Wstawianie i rozmieszczenie reklam

Nie wstawiałam reklam na samym początku. Moim zdaniem to nie ma sensu. Obserwowałam liczbę odwiedzin i dopiero jak przekroczyła ona około sto dziennie, postanowiłam wstawić reklamy. Rozmieszczenie reklam na stronie, o której już wspominałam, wygląda mniej więcej tak:

(Na czerwono zaznaczone są reklamy. Jeden szeroki wieżowiec i dwa duże kwadraty)

6. Całkowite koszty stworzenia ministrony

Wydaje mi się, że na stworzenie strony, o której wspominałam, nie wydałam więcej, niż 300 zł.

  • 14 zł poszło na domenę .pl (jeszcze jej nie przedłużałam, więc cena była niska),
  • 20 zł za serwer (bardzo zaokrąglam, bo na tym serwerze mam dużo więcej stron),
  • 0 zł za szablon (znalazłam darmowy),
  • 50 zł za 2 teksty (nie dałam już rady napisać wszystkich),
  • 200 zł – teksty do pozycjonowania (synonimy, precelki).

Wiadomo, koszty zmniejszyły się, gdyż większość tekstów napisałam sama.

Jak więc widać, strona zwróciła się po dwóch miesiącach. Teraz czerpię z niej już tylko zysk. Część z Was powie, że szkoda zachodu dla 160 zł miesięcznie. Warto jednak zauważyć, że to już 2000 zł rocznie. Jedna strona funduje mi wakacje w Egipcie 🙂 Przy założeniu, że można prowadzić kilka takich… zaczynają się naprawdę ładne pieniądze.

Zachęcam więc Was wszystkich do znalezienia swojej niszy i do tworzenia wysokiej jakości dobrych ministron.