Tytuł wpisu brzmi bardzo subiektywnie i taki też jest. W końcu każdy ma inne potrzeby dotyczące standardu noclegu czy też, tego, co je. Ale tak czy inaczej postanowiłam Ci napisać, ile wydałam na swój tygodniowy pobyt w Pobierowie. Wyliczenia będą dotyczyć dwóch osób, bo trudno by mi było odnieść się do jednej (to przecież nie jest tak, że to wystarczy podzielić na pół).

Wczoraj wróciłam z tygodniowych przedwakacji (te prawdziwe będą dopiero we wrześniu). Przyznam, że taki odpoczynek był mi naprawdę potrzebny. Uświadomiłam sobie jednak, że prowadząc własną firmę już nigdy nie będzie to relaks w 100% – w końcu klienci nie są na urlopach i piszą/dzwonią. O tyle, o ile część spraw może spokojnie poczekać, to niektóre trzeba załatwiać od razu. No cóż, tak już będzie zawsze 🙂 Ale wróćmy do tematu.

Ile kosztuje tygodniowy wypad nad morze?

Poniżej przedstawiam trzy części wydatków, na które składa się cała suma. Wraz z odniesieniem.

Nocleg

Z noclegiem wyjątkowo się nam udało, bo koszt małego, jednopokojowego domku z bali (z łazienką) wyniósł 80 zł za dobę. 6 noclegów dało więc łączny koszt 480 zł (240 zł za osobę to naprawdę niewiele). Jasne, było taniej, bo to jednak tydzień przed sezonem. Później trzeba liczyć to 120 zł. No i inna sprawa – Pobierowo to mała mieścina, a raczej wieś z definicji. Ceny w Kołobrzegu czy Gdańsku są znacznie wyższe. No ale trzeba po prostu dobrze poszukać.

Przejazd

Podróż samochodem. Dwie osoby (wiem, że we cztery byłoby 2 x taniej, ale jakoś nie złożyło się, żeby kogoś zabrać, np. za pomocą BlaBla Car czy CarPooling), 1000 km, 2 razy tankowanie po 30 litrów. Łącznie 60 litrów, średnio 5,40 zł za litr, czyli ok. 320 zł. Dałoby to 80 zł za jedną osobę w jedną stronę. Opel Corsa C, silnik 1.2. Trochę za słaby silnik jak na jazdę A4 i S8, bo przy 140 km/h obroty sięgały 4500. Przy mocniejszym silniku, obroty byłyby niższe, a co za tym idzie, spalanie również. No ale i tak wyszło cenowo porównywalnie z pociągiem, który jedzie znacznie dłużej i trzeba się dostosować do pory odjazdu. No i co z tą toną bagażu? 🙂

Jedzenie/Alkohol/Szaleństwa/Cała reszta

Od samego początku postanowiłyśmy to zrobić lowcostowo. Ale za cholerę się nie udało. Plan był taki, żeby zamiast wydawać 70 zł na obiad za dwie osoby, robić grilla za 20. I tak też było 5 dni na 7. Kiełbaska, karkówka, szaszłyki, filety z kurczaka itp. Do tego sałatka, chlebek, czosnek, ser camembert. I tak jakoś wychodziło na te obiady 🙂 Ale. Ale i tak schodziła stówka dziennie (na dwie osoby). Bo to trzeba było zapłacić za toaletę, to za parking, to zjeść gofra czy lody. A to pić się chciało, a wody się nie wzięło. A to krzyżówki na plażę czy nowy Wprost, żeby poczytać o aferze podsłuchowej. A to poziomki, bo nie jadłam ich od stu lat. A to piwko, bo co będziemy wracać do domku, posiedźmy jeszcze na mieście. A to – zobacz, jak pięknie ta dziewczyna śpiewa – posiedźmy tu i wypijmy drineczka.

2 razy jadłyśmy „na mieście”. Raz rybkę, raz schabowego. O tyle, o ile wiadomo było, ile kosztować będzie schabowy, to z rybką nad polskim morzem nigdy nie wiadomo. Pytam Pani:

– ile kosztuje zestaw z rybą? – grzecznie

– Nie wiem, to zależy ile waży ryba – odburknęła w stylu „Helllooooo, to przecież oczywiste!”

– A ile mniej więcej?

– Aghrhhfhfdhjm – i zaczęła wyliczać na kalkulatorze (serio!) – frytki 6 zł, surówki 6 zł, załóżmy, że ryba będzie ważyć 200 g, to 13,6 zł, hm, hm, to może być około 26 zł. Do tego zupa.

– To poproszę małą rybkę. 2 x.

– Druga też ma ważyć 200 g? – Hahah, chciałam się zaśmiać, ale nie wypadało.

I wiecie co? Dało się 🙂 Oba zestawy kosztowały 56 zł. Do tego dwa piwka. I już 70 zł.

Jasne, można by sobie tego wszystkiego odmówić, ale po co? Skoro najczęściej na urlop jedzie się raz, dwa razy do roku. To aż żal sobie odmawiać.

Podsumowując (dwie osoby)

  • Nocleg: 480 zł
  • Dojazd: 320 zł
  • Pozostałe: 700 zł

Łącznie: 1500 zł

Dzieląc to na dwa, wychodzi 750 zł od osoby za tygodniowy pobyt nad polskim morzem. To chyba całkiem nieźle? Zależało nam na tym, żeby nie było zbyt drogo, bo drogi to będzie dopiero wrześniowy wypad.