Kolejne tygodniowe zakupy z założonym budżetem, a Ty znów go przekraczasz i nie potrafisz zrozumieć dlaczego? W domu siadasz do paragonu i myślisz, po co to wszystko kupiłaś/eś? Przecież tych produktów nie było w planie!

Poniżej znajdziesz kilka powodów, które odpowiedzą na to pytanie. I może pozwolą Ci zabezpieczyć się przed takimi sytuacjami w przyszłości.

Rosnące wózki zakupowe

Nie, nie wydaje Ci się, wózki zakupowe są coraz większe. A to po to, żeby wydawało Ci się, że jeszcze niewiele kupiłaś/eś, bo przecież te wszystkie produkty się w tym wózku gubią. To podobny trick, jak ten w knajpach z jedzeniem na wagę – dają Ci ogromny talerz, żeby wydawało Ci się, że nałożyłaś/eś mało!

Więcej ≠ taniej

Tak. Czasem. Teoretycznie. A czasem jest tak, że zupełnie nie ma znaczenia, czy kupujesz opakowanie 250 ml czy 500 ml, bo cena za litr jest taka sama. Ale reklama krzyczy – kup większe, zaoszczędzisz! Ostatnio zauważyłam to np. na płynie do płukania jamy ustnej czy na kapsułkach do prania. Równie dobrze może tak być ze śmietaną czy parówkami (Berlinki, podwójne opakowanie – rzadko się opłaca).

Warto również zweryfikować promocje typu 5 za 5, 3 w cenie 2 itp. Wczoraj prawie się nabrałam na to w zoologicznym, na szczęście Justyna skutecznie odwiodła mnie od kupna trzech kości w cenie dwóch (po 6 zł za sztukę, czyli i tak znacznie drożej, niż bym kupiła przez internet).

Produkty fit

Ostatnio panuje u nas moda na zdrowe odżywianie. Świetnie! Przecież lepsza dieta to dłuższe i zdrowe życie. Ale! Wiedzą to koncerny spożywcze i zdają sobie sprawę z tego, że za zdrową żywność jesteśmy w stanie więcej zapłacić. I tak np. za opakowanie z miksem sałat zapłacimy więcej, bo ktoś nakleił na opakowanie napis „fit”, za miks mąk bezglutenowych zapłacimy 10 zł, zamiast 5 zł, jeśli sami sobie je zmieszamy itp. Wczoraj np. byłyśmy na lodach. I w każdym sorbecie był wbity znaczek ze szczupłą panią i informacją o tym, że są zdrowe. I wiecie co? Nie widziałam, żeby ktokolwiek wziął tylko jedną porcję lodów. Bo w końcu jak są zdrowsze, to od razu można dwie 🙂

Produkty przy kasie

Czasy, gdy przy kasie były tylko gumy do żucia i batoniki minęły. Supermarkety zorientowały się, że stojąc w nudnej i długiej kolejce chętnie dorzucamy jeszcze parę rzeczy do koszyka. No dorzucisz przecież tę  gazetę! I od razu ją poczytasz, bo przecież i tak czekasz. Za oknem lato? To weź jeszcze lody, zjesz też czekając. Coca cola? Pewnie, przecież chce się pić.

Reorganizacja półek z produktami

Zastanawiasz się, dlaczego w supermarketach często zmienia się wystrój i położenie poszczególnych produktów, a nawet działów? Właśnie po to, żebyś nie przyjść do sklepu tylko po produkty z listy, a przejść cały sklep  i przy okazji zgarnąć kilka dodatkowych smakołyków do wózka lub koszyka. Przecież one tak smakowicie wyglądają i wołają do Ciebie!

Produkty z „wyższej półki”

Ten punkt można właściwie rozumieć dosłownie i w przenośni. Większość z nas już dobrze wie, że produkty ustawione na wysokości wzroku są droższe, a marki są bardziej znane. I właśnie dlatego najczęściej bierzemy je z półek. Żeby kupić tańszy produkt, musimy się schylić. Komu chce się to robić w sklepie? I jeszcze jedno – produkty atrakcyjne dla dzieci są ułożone na wysokości ich wzroku. Przecież nie odmówisz maluszkowi chrupek, które sobie wybierze.

Pachnące produkty

No dokup jeszcze te pachnące kwiaty, które znajdują się przy wejściu. Albo kup pieczywo, mimo że nie potrzebujesz, ale nie możesz się oprzeć temu aromatowi. Zastanówcie się, gdzie znajduje się dział z pieczywem i kwiaty w Lidlu czy w Biedronce. U „mnie” na początku – wpędza to nas w dobry nastrój i chętniej kupujemy.

Pseudo promocje

 

Widzisz świetną promocję, bo możesz kupić trzy produkty i trzeci dostać za połowę ceny? I rzeczywiście się opłaca, jak przeliczysz na sztuki? No jasne. Ale poszukaj innego produktu, innej firmy. Zobaczysz, że kupno tych trzech wyniesie Cię znacznie taniej. To, że coś jest w promocji, wcale nie oznacza, że inne tego typu produkty i tak nie wyjdą taniej.

Kolor, kolor!

Podobnie jak z zapachami – produkty w marketach są tak poukładane, żeby były atrakcyjne wizualnie. Zobacz na przykład jak wygląda stoisko z warzywami i owocami w Almie! Masz ochotę kupić i zjeść wszystko! Niestety, pojedyncze produkty, bez swoich kolorowych kompanów juz nie wyglądają tak atrakcyjnie.

Karty lojalnościowe

A! dokupię jeszcze ten i ten produkt, będę miała więcej punktów na karcie. Albo pani przy kasie jeszcze nam o tym przypomni – a może dokupi pani jeszcze coś za 5 zł? Wtedy będzie Pani miała dodatkowe punkty. NIE.

Słynne 0,99 zł

Pamiętacie jeszcze produkty, których cena nie kończy się na 99? No, czasem można takie spotkać w Lidlu – np. 4,44 za pyszne pomarańcze. Poza takimi sytuacjami, przyjęło się, że w marketach praktycznie wszystko kosztuje coś tam 99. No i większość z nas, widząc cenę 2,99 zł, policzy sobie 2 zł, a nie 3. Trzeba to w sobie wytępić.

Degustacje

„Proszę spróbować tego sera”, „Zapraszamy do przetestowania nowego jogurtu”, „Zapraszamy po darmową kawę”. No i degustujesz. A pani taka miła, jeszcze Cię czaruje. No to potem czujesz się zobowiązana/y do kupna. Nie ma co. Przecież pani taka miła była… jak tu nie kupić.

Muzyka

Markety dobrze wiedzą, żeby puszczać relaksacyjną muzykę, która poprawi Ci humor. A dzięki dobremu nastrojowi kupisz więcej. Bo czemu nie! Mam taki dobry dzień, tak dobrze się czuję!

Jak widać, markety działają na zmysły – słuch, wzrok, zapach… No jak tu się temu nie oprzeć! A do tego jeszcze dochodzą niby super ceny i parę złotych więcej w koszyku gwarantowane. Jak się przed Tym bronisz?