„Cholera, na co mi poszło tyle pieniędzy?!” – znacie to? Ja doskonale. Tak właśnie kończyłam każdy miesiąc jakiś czas temu. Aż pewnego dnia uświadomiłam sobie, że nie zwracając uwagi na to, co wydaję, daleko nie zajdę. Postanowiłam jakoś to ogarnąć. Długo zastanawiałam się nad tym, czy będę po prostu zbierać paragony, liczyć wydatki w Excelu czy może skorzystam z gotowego programu do zarządzania domowym budżetem. Ale teraz to zupełnie nie ma znaczenia. Ważne, że chce się zacząć panować nad swoim budżetem.

Co to jest ten budżet domowy?

Co z tego, że mamy coraz większe przychody, jak i koszty skrupulatnie rosną. W pewnym momencie trzeba sobie uświadomić, ile wydaje się na poszczególne elementy życia:

  • na żywność
  • na kosmetyki/chemię
  • na rachunki/opłaty/kredyty (bleeeh)
  • na wyjazdy, sport, rekreację
  • na samochód
  • na knajpy, restauracje i inne czynności, podczas których naprawdę nieźle marnuje się pieniądze
  • na nieplanowane wydatki (dentysta, mechanik, zalanie sąsiada, niedopłaty do rachunków itp. – to wszystko zdarzyło mi się tylko w ciągu w ciągu 3 miesięcy).

W moim przypadku żywność + chemia/kosmetyki trafiają do jednego worka, bo najczęściej nie chce mi się rozdzielać jednego paragonu z Almy czy z Biedronki. A na niepotrzebne kosmetyki nie marnujemy pieniędzy, więc myślę, że taki układ jest OK.

Zbieranie takich wydatków jest bezcenne, bo pozwala zaplanować budżet na kolejne miesiące, z uwzględnieniem nieplanowanych wydatków, a także pieniędzy na wyjazd wakacyjny (nie ma nic gorszego, jak wakacje na kredyt…).

Jak prowadzić budżet domowy?

I teraz czas na szczegóły – w jaki sposób prowadzić budżet domowy. Odpowiedź jest prosta – w jakikolwiek, byle skutecznie. Jeśli jesteś bardziej tradycyjny i wolisz spisywać wszystko w tabelce w zeszycie – zrób to. Jeśli jesteś techniczny i nieobcy Ci Excel – notuj wszystko w arkuszu kalkulacyjnym (dobre wzory dadzą Ci Michał Szafrański z jakoszczedzacpieniadze.pl i dan_daki z kobiecefinanse.pl). Jeśli jesteś mobilny i smartfona masz zawsze przy sobie, pobierz jedną z aplikacji mobilnych do zarządzania domowym budżetem (ja używam MyMoney).

Już po kilku miesiącach zorientujesz się, że 1000 zł wydane po knajpach to trochę za dużo i dość racjonalnie ograniczysz te wydatki do połowy. Zobaczysz, że na benzynę wydajesz tak dużo, że może będzie Ci się opłacało jednak przerzucić na komunikację miejską. I tak dalej. Mnie to bardzo otworzyło oczy.

I od tego właśnie trzeba zacząć. Potem zaczniemy uwzględniać w comiesięcznym budżecie te nieszczęsne nieplanowane wydatki, odkładać na wczasy na Wyspach Kanaryjskich, a może nawet uwzględnimy comiesięczne oszczędności.

A jak Wy prowadzicie swój budżet domowy?